Wakacje na morzu
Wakacje to najlepszy czas na żeglowanie. Ilu Polakom w tym roku uda się spędzić urlop na pełnym morzu?
Rośnie liczba posiadaczy patentów na jachty pełnomorskie. Piotr Lewandowski (na zdjęciu), kapitan jachtowy i motorowodny, a także instruktor żeglarstwa, miniony tydzień ponownie spędził na chorwackim wybrzeżu. Uprawnienia do żeglowania na pełnym morzu zdobyła kolejna grupa Polaków.
- Egzaminator złożył nam gratulacje, bowiem wszyscy uczestnicy kursu zaliczyli i otrzymali patenty - powiedział kapitan Lewandowski. Od lipca mogą samodzielnie wypłynąć na pełne morze.
Czy mamy szansę rozwinąć tę dziedzinę turystyki na poziomie choćby Chorwacji? Na pewno idziemy w dobrym kierunku.
- Dowodem jest ilość żagli na mazurskich jeziorach - stwierdził Piotr Lewandowski. Jeszcze parę lat temu trzeba było mieć patent kapitana, żeby wypłynąć jachtem o większej powierzchni żagla. Obecnie wystarczy mieć patent żeglarza i widać jak dynamicznie wszystko kwitnie.
Natomiast na Bałtyku nadal obowiązuje drabinka trzech stopni i chyba jest to niepotrzebny archaizm. Niemcy mają trzy patenty: śródlądowy, morski przybrzeżny i pełnomorski. W każdym przypadku można pływać dowolnej wielkości jachtem. Być może wraz z wejściem do Unii, kiedy zjawi się na naszym akwenie większa liczba firm czarterujacych jednostki pełnomorskie, utworzy się lobby, które "przepchnie" barierę ograniczającą rozwój żeglarstwa.
Jednak powszechność i dostępność powoduje zanik pewnych form tradycji i etyki żeglarskiej.
- Proszę sobie wyobrazić obrazek w środku mariny, gdzie obowiązuje etykieta i jedna z najważniejszych zasad, że w porcie nie można chodzić w negliżu, nagle pojawia się przed nami spora gromadka 60-latków, emerytów z Austrii w strojach "jak nas Pan Bóg stworzył" - zauważa kapitan Lewandowski. Oczywiście mówię o Chorwacji. Rozumiem, że mamy upał i ewentualnie T-shirt i kąpielówki zapewne nikogo by już nie raziły, ale ten widok nieco mnie zasmucił i nie tylko mnie.
Rozmawiał Krzysztof Ścisły

