Nawigacja
Pływając "po śródlądziu", nawet po jeziorze Śniardwy, nie mamy powodu do niepokoju. Brzeg zawsze widać. Na morzu wystarczy "odjechać" parę mil i linia brzegowa znika.
Jeśli ktoś ma pojęcie o żeglowaniu, musi wtedy wykorzystać wiedzę stanowiącą podstawowy element morskiej edukacji. Dzisiaj niektórzy ślepo wierzą systemowi nawigacji satelitarnej GPS. Pokazuje położenie geograficzne z dokładnością do 5 metrów, w ciagu 2-3 minut. Jednak doświadczeni żeglarze doskonale pamiętają, że żadnego systemu nie należy traktować jako nieomylnego.
Wadą Global Position System jest między innymi fakt, że oparty jest na organizacji militarnej. Wystarczy zrobić "pstryk" i system przestaje działać.
- Kiedyś mieliśmy przygodę, płynąc po Morzu Północnym, wpadliśmy w niewielki sztorm, gdy niespodziewanie w środku nocy oficer nawigacyjny i doświadczony żeglarz budzi mnie i stawia na równe nogi - wspomina Piotr Lewandowski, kapitan jachtowy. Oznajmia przerażony, że... mapa się skończyła! Zdumienie moje było tym większe, że byliśmy "na środku" mapy, więc wynikałoby, że przez 2-3 godziny mojego snu pokonaliśmy morze z prędkością większą niż znany katamaran podczas rejsu dookoła świata. Patrzę na GPS i widzę, że znajdujemy się daleko poza kołem podbiegunowym. Człowiek nawet nie zastanowił się, że urządzenie błędnie pokazuje pozycję. Tak ślepo zawierzył elektronice.
Tradycyjny system można porównać do starego szkolnego przykładu z matematyki: ze stacji A wyjeżdża pociąg i jedzie do stacji B z określoną szybkością, a ze stacji B do A wyjeżdża inny - kiedy dojdzie do spotkania?
- Mniej więcej na tym polega nawigacja zliczeniowa - przyznaje Piotr Lewandowski. Mamy kompas, znamy swój kurs, znamy prędkość i na podstawie przebytej drogi odznaczamy sobie odcinki na mapie.
Oczywiście bardzo pomocne są znaki nawigacyjne, na przykład latarnie morskie.
- Mało popularna i obecnie nie wymagana jest tzw. astronawigacja - przyznaje kapitan Lewandowski. Nawet osoby starające się o patent kapitana jachtowego nie muszą posiadać tej umiejętności. Pomiar wysokości słońca, czy innych ciał niebieskich przy pomocy sekstantu (łac. "szesnastka") pozwala określić bardzo dokładną pozycję na pełnym morzu. Cała tajemnica sprowadza się do umiejętności dodawania, a frajda jest ogromna, jeśli dzięki takim obliczeniom, urządzeniem które raczej nie zawodzi, osiągniemy cel.
Rozmawiał Krzysztof Ścisły

