Rewolucja na jachtach - liofilizaty

Rewolucja na jachtach - liofilizatyJedzenie na żaglowcach zawsze było podłe - taki wniosek można było wyciągnąć z licznych relacji i opowieści. Często jedynym sposobem na poprawę smaku potraw było  przeciąganie kucharza na linie pod jachtem na pełnym morzu. Lekarstwem na rozstrój żołądka był rum, a szkorbut wykończył wielu dzielnych wilków morskich.

Jednak największym problemem na żaglowcach było przechowywanie słodkiej wody. W drewnianych beczkach szybko "kwitła" i cuchnęła. Brytyjska admiralicja w czasach największych żaglowców i rozwoju handlu morskiego ogłosiła, że za opracowanie patentu na przechowywanie  świeżej wody pitnej wypłaci ogromne  pieniądze. Ostatecznie problem rozwiązały metalowe pojemniki.

- Dzisiaj problemem na jachtach mniejszych jest przechowywanie żywności dłużej niż kilka dni - przyznaje Piotr Lewandowski, kapitan jachtowy i instruktor żeglarstwa. Większe jednostki mają chłodnie, gdzie przechowywane są warzywa, owoce, sery itp. Niektóre posiadają także mroźnie, gdzie przechowuje się produkty w minusowej temperaturze. Jest to możliwe dzięki agregatom prądotwórczym.

Mniejsze jachty można wyposażyć najwyżej w termosy utrzymujące stałą temperaturę przez jedną lub dwie doby. To niewiele. Dlatego na dłuższy rejs niezastąpionym elementem  wyposażenia były konserwy. Niektórzy żeglarze do końca życia mają uraz do małych puszek.

- Jednak od pewnego czasu nastąpiła zmiana, którą możemy śmiało określić jako rewolucyjną a mianowicie pojawiły się liofilizaty - twierdzi kapitan Lewandowski, który uważa, że kaliska firma Elena powinna za swoje produkty dostać najwyższe żeglarskie  wyróżnienia.  To wspaniała sprawa, kiedy dodaje się nieco wody do warzyw lub owoców i nagle odzyskują autentyczną świeżość i zapach oraz wartości kaloryczne i witaminy... po prostu bomba. Poza tym  zajmuje to niewiele miejsca i jest lekkie. Kosmiczna technologia sprawdza się także na jachtach.

Dlatego dzisiaj nie ma żadnej różnicy w jakości kuchni na lub pod pokładem.

                                   Rozmawiał Krzysztof Ścisły