Zmiana kursu

Zmiana kursuZainteresowanie było duże, a nasi czytelnicy byli zachwyceni, że trasa rejsu wiedzie przez Londyn, Amsterdam, ale cena odstraszała. Koszt wyprawy zamykał się kwotą ponad 2000 zł. To z powodu wymiany załogi za granicą.

Na sygnały należy reagować elastycznie, nic dziwnego, że Piotr Lewandowski (na zdjęciu), kapitan jachtowy, mustrujący przyszłą załogę, znalazł idealne rozwiązanie.

- Przyjęliśmy założenie, że każdy rejs powinien zaczynać się i kończyć w Polsce - wyjaśnił. Wybraliśmy trasy na rejsy  od jednego do dwóch tygodni. Najdłuższy, dwutygodniowy rejs zaplanowaliśmy przez Gotlandię, Olandię i Sztokholm na Alandy, piękny archipelag wysp na Bałtyku.

Wśród marynarzy panuje przekonanie, że  jest ich tam ponad 10 tysięcy i można sobie wybrać ulubioną, gdzie bez problemu znajdzie się pustą przystań, tylko dla siebie. Wyspy znajdują się w połowie drogi do Zatoki Botnickiej. Tam zaplanowano koniec pierwszego, tygodniowego, etapu wyprawy ze względu na występowanie białych nocy. Atrakcja turystyczna będzie punktem kulminacyjnym rejsu.

- Stamtąd wracamy przez Estonię, Łotwę i Litwę do Gdyni - wyjaśnia kapitan Lewandowski. Następnie bierzemy nową załogę, chętnych, którzy już mogą zgłaszać się pod podany numer telefonu. Wyruszamy na kolejny dwutygodniowy rejs z Gdyni, zahaczamy o Szwecję i docieramy do Kopenhagi.

- Panie kapitanie, czy zmiany kursu to efekt buntu załogi? - pytam z udawaną powagą.

- Raczej wolą i życzeniem klientów, którzy już się zgłosili, a przede wszystkim chęcią zamustrowania większej liczby chętnych, przy stosunkowo niewielkiej już cenie - tłumaczy Piotr Lewandowski. Załogą staną się dopiero po wejściu na pokład i wówczas o buncie nie może być mowy. Wtedy kończy się demokracja.

Żeby rejs Gdynia - Kopenhaga nie był zbyt sztampowy, w planie jest "objazd" duńskich cieśnin (Mały i Wielki Bełt), gdzie znajduje się wiele wspaniałych malowniczych wysepek. Na jednej z nich organizowane jest safari dla turystów z dużą ilością egzotycznych zwierząt "wolno" żyjących. Ogranicza je tylko brzeg morza.

Ten rejs kończy się w Świnoujściu. Wtedy na pokład przyjęci będą kolejni chętni, którzy odbędą podobny rejs dwutygodniowy Świnoujście - Kopenhaga - Gdynia z atrakcjami jak wyżej.

Trzeci rejs Gdynia - Gdynia- będzie trwać tylko tydzień. To oferta dla niezdecydowanych i ograniczonych czasem.

- W tym momencie pozwolimy sobie na eksperyment i większością głosów świeżo przyjętej załogi wybierzemy trasę - zapewnia Piotr Lewandowski. Być moze będzie to Gotlandia i Olandia (Szwecja), a może Estonia, Łotwa i Litwa.

Rozmawiał Krzysztof Ścisły